|
|
Historia o koniu i pompie
|
|
Był kiedyś człowiek, który nie chciał wierzyć w to, co wszyscy uznają za prawdę - a więc że z Królestwa Zła przybywają na ziemię chochliki, małe demony, które wodzą ludzi na manowce. Pewnej nocy taki chochlik przybył do niego do domu i poprosił go, by wyszedł z nim na ulicę. Kiedy wyszli, chochlik pokazał mu pięknego konia i zapytał, czy nie chciałby go kupić. Człowiek stwierdził, że jest to naprawdę bardzo piękne zwierzę, powiedział więc: "Chętnie kupię tego konia. Ile chcesz za niego?" "Cztery ruble" - powiedział chochlik. Człowiek uznał, że koń jest wart co najmniej osiem rubli. Kupił konia za cztery ruble i uznał, że zrobił bardzo dobry interes. Na drugi dzień człowiek zaprowadził konia na targ. Ludzie zaczęli gromadzić się wokół niego, proponując mu bardzo dobrą zapłatę za konia, gdyż ten był naprawdę wspaniałym zwierzęciem. Jednak człowiek pomyślał: "Skoro proponują mi za konia tak dużo pieniędzy, to na pewno wart on jest jeszcze dwa razy więcej". Nie zdecydował się więc na sprzedaż i postanowił szukać kogoś, kto zapłaci mu za konia jeszcze lepiej. Człowiek wędrował z koniem od targu do targu - i wciąż oferowano mu za niego coraz to wyższą cenę. Jednak człowiek za każdym razem myślał sobie: "A może koń wart jest dwa razy więcej" i nigdy nie mógł zdecydować się na zawarcie transakcji. W końcu doszedł do wniosku, że nikt poza królem nie jest w stanie zapłacić za konia kwotę odpowiadającą jego wartości. Udał się więc z koniem do pałacu króla. Królowi koń bardzo się spodobał i zaoferował za niego bardzo dużą sumę pieniędzy; jednak człowiek pomyślał sobie: "A może koń wart jest więcej, niż kwota proponowana przez króla" i nie zdecydował się na sprzedaż konia. Kiedy wyszedł z królewskiego pałacu, to po drodze do domu zatrzymał się przy studni, aby napoić konia. Przy studni była pompa - i koń wskoczył nagle do tej pompy i zniknął. Człowiek zaczął wrzeszczeć tak głośno, jak tylko mógł, a kiedy miejscowi ludzie przybiegli i zaczęli pytać go, co się stało, powiedział im, że w tej pompie znajduje się koń. Wszyscy uznali go za wariata, wyśmiali go i pobili - bo przecież otwór pompy był tak mały, że żaden koń, choćby nawet najmniejszy, nie mógłby do niego wskoczyć. Kiedy już sobie poszli, pobity człowiek miał zamiar odejść od pompy, a wtedy koń wysunął głowę z otworu pompy. Człowiek zaczął wrzeszczeć: "On tam jest! On tam jest!" - a ludzie znowu przybiegli i jeszcze raz pobili go, uważając go za zakłócającego spokój szaleńca. I tak za każdym razem, kiedy człowiek zamierzał odejść od pompy, koń wysuwał głowę z otworu pompy, człowiek zaczynał wrzeszczeć, a ludzie przybywali i bili go. tłumaczenie Henryk Halkowski |