|
|
Opowieść o księciu z klejnotów
|
|
Pewnym państwem rządził ongiś król, który nie miał dzieci; martwiła go zatem bardzo myśl, że jeśli umrze bezpotomnie, to jego królestwo wpadnie w ręce obcych. Chodził do różnych lekarzy, ale żaden z nich nie potrafił mu pomóc. W państwie tego króla mieszkali Żydzi. Mądrzy ludzie powiedzieli królowi, że Żydzi są narodem wybranym i że tylko oni mogą pomóc mu w jego kłopocie. Król wydał więc zarządzenie, że wszyscy Żydzi mają modlić się i sprawić, iż urodzi mu się dziecko. Żył wśród Żydów ukryty cadyk - mąż sprawiedliwy. Był prostym i biednym człowiekiem, ale odznaczał się taką prawością i pobożnością, że Bóg wysłuchiwał wszystkich jego modlitw. Król dowiedział się o tym cadyku i o tym, że tylko on może sprawić, że urodzi mu się dziecko. Rozkazał więc, aby Żydzi odszukali tego cadyka i skłonili go, by się o to modlił. Po długich poszukiwaniach Żydzi odnaleźli cadyka i poprosili go, aby wypełnił rozkaz króla i doprowadził do spełnienia jego pragnień. Cadyk powiedział im jednak, że nie potrafi tego zrobić. Zaprowadzili go zatem do króla. Kiedy stanął przed obliczem króla, ten powiedział mu: "Czy wiesz, że Żydzi znajdują się w moim ręku i mogę zrobić z nimi, co tylko zechcę? Nie chcę niczego złego ani dla ciebie, ani dla twojego ludu. Jak na razie proszę cię grzecznie, abyś modlił się o to, żebym miał dziecko. Dlaczego nie chcesz wypełnić mojej prośby?" Cadyk obiecał, że będzie się modlił o to, aby królowi urodziło się dziecko. Niedługo potem królowa poczęła i urodziła córeczkę. Dziewczynka była bardzo piękna, a kiedy miała cztery lata, znała wszystkie rodzaje mądrości, grała na wszystkich instrumentach i mówiła wszystkimi językami. Z najdalszych stron świata przybywali ludzie do państwa króla, żeby ją zobaczyć. Król był bardzo szczęśliwy; z czasem jednak coraz bardziej i bardziej zaczęła nawiedzać go myśl, że urodzenie się córki nie rozwiązało wcale jego problemu. Córka wyjdzie przecież kiedyś za mąż, a więc jego królestwo wpadnie jednak prędzej czy później w ręce obcych. Zaczęło zatem dręczyć go pragnienie, aby mieć syna. Rozkazał więc, aby Żydzi modlili się o to, aby urodził mu się syn. Żydzi zaczęli szukać tego cadyka, którego modlitwy sprawiły, że królowa urodziła córkę. Jednakże, jak się okazało, cadyk ten już nie żył, więc wszelkie próby, aby go odnaleźć okazały się bezowocne. Żydzi szukali więc dalej i w końcu odnaleźli innego ukrytego cadyka. Ten cadyk, w przeciwieństwie do poprzedniego, nie był prostym człowiekiem, lecz mędrcem. Żydzi powiedzieli mu, że musi modlić się o to, aby królowi urodził się syn. Cadyk - podobnie jak jego poprzednik - powiedział, że nie potrafi tego uczynić, więc Żydzi zaprowadzili go do króla. Król oświadczył mu dokładnie to samo, co kiedyś powiedział poprzedniemu cadykowi. Mędrzec, który był ukrytym cadykiem, stwierdził, że spróbuje sprawić, aby królowi urodził się syn, ale tylko pod tym warunkiem, że król zrobi to, co on mu rozkaże. Król powiedział mu, że gotów jest zrobić wszystko, aby tylko mieć syna; oddałby za to nawet pół swojego królestwa. Cadyk rozkazał więc, aby przynieśli mu drogocenne kamienie wszystkich rodzajów, jakie tylko istnieją. Każdy kamień ma bowiem swoje fizyczne i psychiczne właściwości, które różnią je od innych kamieni. Królowie zaś posiadają taką księgę, gdzie wymienione są wszystkie szlachetne kamienie, a także i ich właściwości. Przyniesiono drogocenne kamienie: rubiny, topazy, szmaragdy, granaty, szafiry, beryle, opale, agaty, ametysty, chryzolity, onyksy, jaspisy, brylanty, turkusy - i wszystkie inne, a mędrzec wziął je, utłukł i rozdrobnił na proszek. Następnie zmieszał ten proszek z winem, połowę napoju dał do wypicia królowi, a drugą połowę - królowej. Cadyk powiedział im, że urodzi im się syn, który będzie składał się ze wszystkich drogocennych kamieni, jakie istnieją na tym świecie, i będzie posiadał ich siłę. Następnie mędrzec wrócił do siebie do domu, a w dziewięć miesięcy później królowa urodziła syna. Król był z tego powodu bardzo szczęśliwy. Pomimo jednak słów cadyka zupełnie nie wyglądało, że królewicz ma coś wspólnego z jakimikolwiek drogocennymi kamieniami. Kiedy miał on cztery lata, był bardzo piękny i zdawał się być wyposażony we wszelkiego rodzaju mądrość; znał wszystkie języki, jakie tylko istniały na ziemi. Z najdalszych stron świata ludzie przybywali do państwa króla po to tylko, żeby móc zobaczyć jego syna. Natomiast księżniczka, która miała już wówczas osiem lat, była bardzo zazdrosna o to, że brat całkowicie ją zaćmił. Jedyną pociechą było dla niej to, że nie spełniła się obietnica cadyka. Mędrzec powiedział przecież, że książę będzie składał się z drogich kamieni, a tymczasem nic nie wskazywało na to, aby naprawdę tak było. Chłopiec, acz bardzo piękny i mądry, wyglądał jak normalna istota z krwi i kości. Księżniczka była więc bardzo zadowolona z tego, że jej brat nie składa się z drogocennych kamieni. Pewnego jednak dnia zdarzyło się tak, że królewicz strugał coś nożem i skaleczył się w palec. Rana krwawiła, więc siostra przyszła, aby zabandażować mu palec, i zauważyła wtedy, że pod skórą małego księcia błyszczą szlachetne kamienie. Kiedy księżniczka to zobaczyła, stała się bardzo zazdrosna o brata. Jej zazdrość była tak ogromna, że aż z tego powodu zachorowała.. Król zmartwił się wielce chorobą córki; wezwał na swój dwór rozlicznych lekarzy, ale żaden z nich nie był w stanie jej uzdrowić. Skoro zatem lekarze niczego nie wskórali, król zawezwał do pałacu rozmaitych magików i cudotwórców, ale i oni w niczym nie pomogli księżniczce. W końcu jeden z nich wzbudził zaufanie królewny, więc powiedziała mu prawdę; wyznała, że przyczyną jej choroby jest zazdrość o brata i zapytała go, czy jest on w stanie coś zrobić, aby królewicz stał się trędowaty. Czarnoksiężnik stwierdził, że mógłby to zrobić. "A co będzie" - zapytała księżniczka - "jeśli król, mój ojciec, znajdzie innego czarownika, który uzdrowi mojego brata z trądu?" "Jeśli ten czar po uczynieniu zostanie wrzucony do wody, to nie będzie można go już odwrócić" - powiedział czarownik. Księżniczka zrobiła to, co poradził jej czarownik. Postępując według jego wskazówek, rzuciła klątwę na brata, a potem wrzuciła czar do wody. Królewicz zachorował. Trąd podłamał mu nos; oznaki trądu pojawiły się na jego twarzy i na całym ciele. Król był zrozpaczony; wzywał na swój dwór rozmaitych lekarzy i czarowników, którzy próbowali uleczyć jego syna. Wszystko to było jednak na próżno. Wszelkie usiłowania były daremne. Nikt nie potrafił uzdrowić królewicza. W końcu król zwrócił się do Żydów i rozkazał, aby modlili się do Boga o to, aby królewicz wyzdrowiał. Żydzi odnaleźli cadyka, którego modlitwy sprawiły, że królowi urodził się syn, i przyprowadzili go do króla. Cadyk całymi dniami modlił się do Boga i mówił Mu: "Kazałeś mi powiedzieć królowi, że jego syn będzie cały składał się z drogocennych kamieni. Dlaczego nie wypełniłeś tego, co obiecałeś. Przecież wiesz, że nie chodzi mi o mnie, ale tylko o Twoją chwałę". Kiedy teraz stanął przed obliczem króla, to obiecał mu, że będzie się modlił o zdrowie jego syna. Siła cadyka był znacznie większa od siły wszystkich czarnoksiężników. Cadyk poszedł do drugiego pokoju, gdzie modlił się o to, aby książę wyzdrowiał, jednak jego modlitwa nie przyniosła żadnego rezultatu. Modlił się więc dalej i wtedy objawiona mu została przyczyna choroby księcia. Kiedy cadyk powrócił do króla, powiedział mu, że chorobę królewicza spowodowała klątwa, która została uczyniona, a potem wrzucona do wody; jej działanie nie zostanie udaremnione tak długo, dopóki czarnoksiężnik, który spowodował chorobę królewicza, nie zostanie sam wrzucony do wody. Król powiedział cadykowi: "Oddam w twoje ręce wszystkich czarnoksiężników w moim państwie, a ty każesz wrzucić ich wszystkich do wody. Wtedy mój syn wyzdrowieje, bowiem na pewno będzie między nimi także i ten, który rzucił na niego czar". Kiedy księżniczka o tym usłyszała, to bardzo się przestraszyła. Pomyślała, że czarnoksiężnik, który poradził jej, jak sprowadzić chorobę na jej brata - w perspektywie niechybnej śmierci - nie będzie miał żadnego powodu, aby nie wyznać królowi, że to właśnie ona rzuciła przekleństwo na królewicza. Pospieszyła więc w to miejsce, gdzie wrzuciła zaklęcie, aby wyciągnąć je z wody. Kiedy jednak pochyliła się, usiłując wyciągnąć klątwę z wody, wpadła do niej i utopiła się. Kiedy dworzanie króla dowiedzieli się o tym, wpadli w wielką panikę i obawiali się powiedzieć królowi o śmierci księżniczki. Wystąpił wtedy cadyk i powiedział całemu ludowi, że syn króla wyzdrowiał. I rzeczywiście wrzody trądu królewicza zagoiły się, strupy wyschły i odpadły, skóra stała się przeźroczysta - a wtedy wszyscy zobaczyli, że syn króla posiada siłę, moc i piękno wszystkich szlachetnych kamieni. tłumaczenie Henryk Halkowski |